Skip to content

O tym, jak uspokajają mnie kwiaty w domu

W ostatnich kilku miesiącach bardzo uaktywniła mi się potrzeba opieki i dbania o inne żywe istoty niż ja i mąż. Adoptowałam psa, a odchodząc z etatu wzięłam z parapetu zmarnowanego kwiatka, którym nikt nie chciał się opiekować.

Nigdy nie lubiłam kwiatów w domu. Zawsze były problemem – pamiętanie o podlewaniu, przesadzaniu, myciu liści. Nie zajmuje to wiele czasu, ale nigdy nie było mi po drodze z zielenią. Teraz to się zmieniło i z niecierpliwością czekam na remont, by mieć w końcu miejsce na ustawienie doniczek z kwiatami.

kwiaty w domu

Po co mi kwiaty w domu?

Kwiaty zawsze pełniły w moim mniemaniu funkcję ozdobną. A dom może pięknie wyglądać bez kwiatów – jest tyle możliwości na przystrojenie go i nadanie mu charakteru. Rośliny były do tego zbędne. Teraz czuję, że dom bez kwiatów, jest jak dom bez firanek – nie do końca urządzony.

Jakiś czas temu zainteresowałam się tym, co poza ładnym wyglądem, mogą dać nam kwiaty. Głównie zależało mi na tlenie, bo w Krakowie jest to towar odrobinę deficytowy. Poszukałam, pogrzebałam i przepadłam. Nie tylko zapragnęłam uzielenić swoje mieszkanie dla zdrowia, ale zobaczyłam też, ile kwiaty wnoszą ciepła. Wyobraziłam sobie moją małą kawalerkę w kwiatach i od tamtej pory wymyślam dla nich nowe miejsca. Co nie jest łatwym zadaniem, bo „wolna” przestrzeń jest już zagospodarowana przez półki i szafki, w których mieszczę swój dobytek.

Zalety kwiatów w domu

Zieleń liści uspokaja. Nie od dzisiaj wiadomo, że zieleń to kolor spokoju. Najczęściej zieleń kwiatów to chłodna zieleń, która wnosi odrobinę świeżości do pomieszczenia i pozytywnie nastraja do pracy. Miło wrócić po 8 godzinach do takiej uspokajającej atmosfery.

Mnie wycisza także podlewanie i doglądanie roślin. Nie mam ich jeszcze tyle, ile bym chciała. Największy jest ten wzięty z pracy. Lubię sprawdzać czy już potrzebuje wody, czy liście mu zazieleniały i jak rozwijają się kolejne zalążki liści. Z radością patrzę, jak po kilku dniach stania na słonecznym parapecie poprawia się jego stan. Do tego jeszcze przecieranie liści z kurzu i mogę sobie odpuścić dawkę melisy!

Część roślin doniczkowych nadaje się do miast, bo znakomicie filtrują powietrze. Wchłaniają z niego toksyny i dostarczają świeżego tlenu. Specjalistą w tej dziedzinie jest chyba skrzydłokwiat – nie wymaga skomplikowanej obsługi, można go podlewać nawet, gdy liście trochę mu zwiędną. Idealny dla początkujących (jak ja!) i przepięknie prezentuje się w białej doniczce. Do mniejszych pomieszczeń można kupić wersję miniaturową, bo wersja „normalna” rośnie na około 40 cm.

kwiaty w domu

Rok temu nikt nie przekonałby mnie do zasadzenia nawet jednego kwiatka. Dzisiaj żałuję, że mam ich tak niewiele. To dla mnie naprawdę ogromna przyjemność móc się nimi opiekować i obserwować zmiany.

Masz kwiaty w domu? Polecasz jakieś konkretne gatunki niewymagające szczególnej opieki?

-50% wszystkie herbaty i kawy
CHCĘ SPRÓBOWAĆ