Skip to content

Naturalne kosmetyki z kuchni

Kosmetyki naturalne to te, które można zjeść. Taką definicję przyjęłam, gdy pisałam o zaletach korzystania z naturalnej pielęgnacji. Dzisiaj kilka słów o tym, które drogeryjne kosmetyki na zawsze zniknęły z mojej łazienkowej szafki. Może czymś się zainspirujesz?

Miód zamiast maseczki do twarzy i włosów

Jednym z pierwszych naturalnych kosmetyków był miód. Świadczy on jedynie o mojej desperacji, bo nie przepadam za miodem w kuchni i w kosmetykach. Wszelkie preparaty o zapachu miodu są dla mnie od razu skreślone. Może dlatego, że nie spotkałam się jeszcze z ładnym, miodowym zapachem? Miód w kuchni omijam, bo ma zbyt specyficzny smak. (Chyba że chodzi o mleko z miodem i masłem – tym nie pogardzę! Do kanapek z dżemem malinowym, mmm….).

Po miód sięgnęłam, gdy nie mogłam sobie w żaden sposób poradzić z moim łojotokowym zapaleniem skóry. To był też czas mojej fascynacji dietą paleo i życiem w zgodzie z naturą. Dzięki odpowiednio dobranej diecie wiele moich problemów zniknęło, a wyniki badań się unormowały, ale ŁZS nie chciał odpuścić. Zwłaszcza, gdy miałam stresujące momenty. Na jakimś forum przeczytałam, że miód znakomicie łagodzi objawy ŁZS. Spróbowanie tej metody nie wiązało się z ogromnymi kosztami. Problem miałam jedynie logistyczny – jak namiodować skórę u nasady włosów? Łatwe to nie było, przyjemne też nie, ale pasmo po paśmie i udało się. Przez kilka dni zabieg powtarzałam codziennie, a potem 2-3 razy w tygodniu. Czasem dodając olej lub lawendowy olejek eteryczny.

Efekt? To nie był efekt. To był cud! Choroba ustąpiła, skóra nabrała zdrowego wyglądu, była nawilżona i odżywiona. Wtedy do mnie dotarło, skąd tak wielkie zachwyty nad miodem i jego działaniem. Pokochałam go w łazience.

Do dzisiaj profilaktycznie stosuję zabieg miodowania skóry głowy (włosy są po tych zabiegach bardziej miękkie) i twarzy.

naturalne kosmetyki miód graymoka

Jak wykorzystać miód w łazience?

Maseczka – nałóż na twarz cienką warstwę miodu. Jeśli się skrystalizował, możesz go rozpuścić w ciepłej wodzie lub delikatnie nałożyć skrystalizowany – zadziała jak peeling. Nie wcieraj mocno, by nie uszkodzić naskórka. Zostaw możliwie najdłużej, ale przy regularnym stosowaniu wystarczy 15 minut. Ja staram się trzymać miód na twarzy około godzinę (moja skóra jest wymagająca), ale po kilkunastu minutach ogarnia mnie senność. Miód ma jakieś usypiające właściwości? Nie nakładaj grubej warstwy, bo pod wpływem ciepła Twojego ciała miód zacznie kapać!

Maseczka do włosów/skóry głowy – jak wspomniałam wcześniej. Około 1 łyżkę rozpuszczonego miodu (najlepiej odrobinę podgrzanego, by był jak najbardziej płynny) łączę z 1 łyżką oleju (kokosowego, arganowego). Czasem dodaję kroplę olejku eterycznego. Grzebieniem odgarniam cienkie pasma i delikatnie nakładam na samą skórę. Trzeba to robić powoli, żeby nie sklejać sobie nadmiernie włosów. Po kilku razach dojdziesz do wprawy! Na początku tej przygody myślałam, że będę mieć problem ze spłukaniem (w końcu takie posklejane włosy miałam) – na szczęście miód rozpuszcza się w ciepłej wodzie i jego zmywanie to sama przyjemność.

Peeling – łyżka miodu (rozpuszczonego) i łyżeczka sody oczyszczonej. Działają wspaniale. Soda ma bardzo delikatne drobinki, nie kaleczą skóry, a masaż twarzy tym peelingiem to bardzo przyjemna rzecz. Nie sądziłam, że peeling może być taki miły! Możesz go zostawić na kilka minut na twarzy, wtedy zadziała też jak miodowa maseczka.

Pamiętaj, że miód w wysokiej temperaturze (powyżej 40 stopni) traci swoje właściwości. Jeśli chcesz go rozpuścić, rób to powoli ciepłą wodą, a nie wrzątkiem.

naturalne kosmetyki mleko graymoka

Mleko – chciałam się poczuć jak Kleopatra

Tak! Zrobiłam to kiedyś! Co prawda nie napełniłam całej wanny mlekiem (nie jest podgrzewana), ale był taki czas, gdy do kąpieli 2x w tygodniu dolewałam 2 litry mleka (najtańsze UHT, byle miało 3,2% tłuszczu). Trochę myślałam, że to nic nie da, ale nie byłabym sobą, gdybym nie wypróbowała. Dzięki temu mogę Ci dzisiaj napisać, że Kleopatra była mądrą kobietą. Na moją skórę takie kąpiele zadziałały bardzo dobrze. Była bardziej nawilżona, gładsza i przyjemniejsza w dotyku. Odeszłam już od tego zabiegu, ale pamiętam, jak powaliły mnie jego efekty.

Dzisiaj mleko nadal często gości w mojej łazience (ku grozie męża, bo zdarza mi się zapomnieć je schować do lodówki). Najczęściej służy mi jako tonik – rano lub wieczorem. Próbowałam dodać go też do peelingu z miodu i sody, ale z tym trzeba uważać, bo za duża ilość sprawi, że peeling będzie za rzadki.

naturalne kosmetyki olej kokosowy

Oleje – wielofunkcyjny arsenał

Oleje stosowane są w pielęgnacji od wielu lat i ciągle słychać o coraz nowszych pomysłach na ich wykorzystanie. Nie będę pewnie w tym obszarze odkrywcza.

Najczęściej wykorzystywanym przeze mnie olejem jest olej kokosowy. Nie wynika to jednak z jego właściwości – po prostu zawsze mam go w domu pod dostatkiem. Nie jest też bardzo tłusty i lepki. To bardzo lekki olej. Jeśli chodzi o dobór olei – wybór masz ogromny! By dobrze wybrać, najpierw zdefiniuj potrzeby swojej skóry.

Do czego wykorzystuję oleje w łazience?

Demakijaż – znienawidzona przeze mnie część pielęgnacji. Na szczęście z olejem jest trochę szybciej i przyjemniej. Zmywam nim twarz i oczy. Najpierw rozprowadzam olej na całej twarzy, a potem delikatnie ścieram mokrą szmatką z mikrofibry. Żaden płyn micelarny i żadne mleczko do demakijażu nie zmywało makijażu tak dokładnie! Najlepiej wybierz taki olej, który odpowiada Ci konsystencją – jedne są bardziej tłuste od innych, a każda z nas ma swoje preferencje. Po kilku miesiącach tego zabiegu zauważyłam, że moje brwi i rzęsy są zdrowsze, gęstsze i dłuższe.

Krem do twarzy – nie pamiętam kiedy ostatnio użyłam kremu do twarzy. Stosuję oleje na dzień i na noc i bardzo to sobie chwalę. W Internecie możesz kupić rozpuszczalne witaminy A i E, gdyby Twoja skóra potrzebowała mocniejszego wsparcia. Najczęściej używam oleju arganowego – lubię jego konsystencję, a moja skóra się z nim polubiła.

naturalne kosmetyki rumianek

Rumianek – zioło mojego dzieciństwa

Rumianek zawsze będzie przywodzić mi na myśl dzieciństwo. Jego delikatny i subtelny smak, niezmiennie kojarzy mi się z bolącym żołądkiem i ciepłym naparem przygotowywanym przez mamę. Dzisiaj bardzo chętnie sięgam po niego do śniadania – nawet gdy nic mnie nie boli.

A w łazience? W łazience rumianek towarzyszy mi jako tonik do twarzy. Po kilku dniach stosowania na pewno zauważysz różnicę. Skóra jest zdrowsza, mniej zaczerwieniona i uspokojona. To przy moim wspomnianym ŁZSie jest jak zbawienie. Do przecierania twarzy parzę 2 torebki rumianku w połowie szklanki wody. Taki napar muszę trzymać w lodówce, bo rumianek w cieple się psuje. W upalnie dni zaparzony rano, wieczorem nie nadaje się do użycia. I okropnie śmierdzi!

Lekko ciepłe torebki wykorzystuję czasem jako kompresy na oczy. To bardzo relaksujące! I można nic nie robić, bo na leżąco z zamkniętymi oczami, trudno wykonywać jakąkolwiek pracę!

***

To już wszystkie kosmetyki naturalne, których używam regularnie. Jak widzisz, każdy z nich nadaje się do zjedzenia! Jestem przekonana, że można naturalną pielęgnację posunąć o wiele dalej, jednak w tym momencie nie czuję się na siłach, by szukać wygodnych i ładnie pachnących zamienników z drogerii. Może kiedyś będę mieć więcej czasu?

Z jakich dobrodziejstw natury korzystasz w swojej łazience?

-50% wszystkie herbaty i kawy
CHCĘ SPRÓBOWAĆ